Strona 3 z 4

PostNapisane: 05 maja 2010, 16:47
przez kspttw
Vujek1991 napisał(a):Kto będzie miał poniżej 90% ten jełop :P


Zakładasz się, że minimum 10% nie zda? Piszę to przed zobaczeniem zadań :)

PostNapisane: 05 maja 2010, 17:11
przez demon_szybkosci
przemo napisał(a):Już po maturze a tutaj arkusz podstawowy: http://slimak.onet.pl/_m/matury/egzamin ... yka_PP.pdf moim skromnym zdaniem zadania na poziomie gimnazjum, z całym szacunkiem ale te zadania to chyba jakieś jaja :/.

:arrow: Podales arkusz dla gimnazjalistow, a dla maturzystow? :luzz: :brawo: :P :mrgreen:. Teraz chyba niewielu moze powiedziec, ze matematyka na maturze byla wyjatkowo trudna. Oczywiscie jest to krok do tych, ktorzy bali sie, ze na matematyke polegna :devil:

PostNapisane: 05 maja 2010, 18:13
przez Rafcik
Vujek1991 napisał(a):Kto będzie miał poniżej 90% ten jełop :P

Nie przesadzaj. Niektóre zadania z perspektywy humanisty mogą wydawać się dość trudne, a przecież humaniści nie są wolni od pomyłek rachunkowych. Co nie oznacza, że są jełopami.
Powiedziałbym, że nie zdać tej matury podstawowej z matematyki to trzeba być totalnym ignorantem na całą szkołę.

PostNapisane: 05 maja 2010, 20:10
przez Vujek1991
No być może to dzięki nauczycielowi, który mnie 2 lata uczył, ale patrząc na te zadania nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać.

Kspttw, nie zakładam się z Tobą, bo wiem, że niektórzy są zdolni nie zdać nawet czegoś takiego :P

Z drugiej strony patrząc, jeśli kto nie zda, to nasunie się pytanie "Kto przepuścił tego cymbała do klasy maturalnej?".

PostNapisane: 06 maja 2010, 08:15
przez mrozik
Vujek1991 napisał(a):"Kto przepuścił tego cymbała do klasy maturalnej?".

Znam takich co prawdopodobnie nie uzbierają 30%, Właśnie to jest problem.
Problem się zaczyna w gimnazjum, testu gimnazjalnego oblać się nie da, więc po co się uczyć?
Co więcej zaległości się nawarstwiają. Niestety jako zawodowy korepetytor mam do czynienia z wieloma takimi osobami.

PostNapisane: 06 maja 2010, 11:26
przez kolokwium
kspttw napisał(a):
demon_szybkosci napisał(a):Odnosnie innych lepiej sie nie bede wypowiadal, bo jeszcze wyjdzie, ze matematyka ma praktyczne zastosowanie... i dostane bana na ten temat :oops: :cry:


To są cały czas rachunki, i umówmy się banalne :) A ja się pytam o zastosowanie matematyki?
Rachunki są podstawą matematyki, boć przecież aby udowodnić jakąkolwiek teorię należy podeprzeć się rachunkami.

Tomek dał przykład z wałkiem i pierogami. Powierzchnię walca można obliczyć albo poprzez wykucie wzoru, albo korzystając z całki. I to, i to jest matematyką (ale na innym poziomie).


mrozik napisał(a):
Vujek1991 napisał(a):"Kto przepuścił tego cymbała do klasy maturalnej?".

Znam takich co prawdopodobnie nie uzbierają 30%, Właśnie to jest problem.
Problem się zaczyna w gimnazjum, testu gimnazjalnego oblać się nie da, więc po co się uczyć?
Co więcej zaległości się nawarstwiają. Niestety jako zawodowy korepetytor mam do czynienia z wieloma takimi osobami.
Są osoby dla których matematyka jest kłopotliwa tak, jak dla niektórych ortografia czy interpunkcja. To normalność.
Dlatego wielu jest "cymbałów" w klasie maturalnej, jedni z matmy, inni z polaka, inni z ...

PostNapisane: 06 maja 2010, 11:41
przez mrozik
kolokwium napisał(a):Są osoby dla których matematyka jest kłopotliwa tak, jak dla niektórych ortografia czy interpunkcja

Nie zgodzę się. Problem to jedno, a nieuctwo to drugie. Mam doświadczenie w pracy z ludźmi mającymi problemy z matematyką, większość z nich to zwykłe nieuki. W ciągu kilkunastu minut potrafię rozpoznać, czy delikwent ma problem z matematyką czy po prostu się nie uczy.

Osoba mająca problemy z matematyką potrafi się nauczyć definicji i wzorów tak samo jak dyslektyk( np. ja) zasad pisowni.

PostNapisane: 06 maja 2010, 14:28
przez kspttw
kolokwium napisał(a):Rachunki są podstawą matematyki, boć przecież aby udowodnić jakąkolwiek teorię należy podeprzeć się rachunkami.


Matematyka wychodzi od aksjomatów, nie może bazować na rachunkach, których najpierw nie wprowadzi :)

PostNapisane: 07 maja 2010, 00:06
przez demon_szybkosci
mrozik napisał(a):Problem się zaczyna w gimnazjum, testu gimnazjalnego oblać się nie da, więc po co się uczyć? Co więcej zaległości się nawarstwiają.

:arrow: Mysle, ze to jeden z wielu elementow skladajacych sie na problem. Na pewno nie najwazniejszy ani jedyny. Niemniej jak juz wspomniales w matematyce zwykle zaleglosci POWIEKSZAJA sie, az potem, zeby je nadrobic... potrzebna jest DLUZSZA wytrwala praca :oops:

mrozik napisał(a):Problem to jedno, a nieuctwo to drugie. Mam doświadczenie w pracy z ludźmi mającymi problemy z matematyką, większość z nich to zwykłe nieuki. W ciągu kilkunastu minut potrafię rozpoznać, czy delikwent ma problem z matematyką czy po prostu się nie uczy.

:arrow: Ja natomiast glownie pracuje z nieukami, chociaz tacy co cos tam nie rozumieja rowniez sie zdarzaja :P. Dlatego wiekszym problemem jest wg mnie to DLACZEGO dany uczen nie uczy sie tego co go obowiazuje niz jak wyjasnic mu dana partie materialu. Oczywiscie ja dodatkowo jeszcze zauwazam trudnosci w uczeniu sie (wynikajace zarowno z braki systematycznej nauki, duzych brakow czy tez ze slabego "procesora" danego ucznia).

PostNapisane: 08 maja 2010, 15:27
przez Rafcik
Mój wuj, były dyrektor jednego z renomowanych liceów powiedział mi kiedyś mądre słowa:

"Zasadniczym problemem polskiej edukacji jest to, że szkoły wymagają od ucznia tego aby się uczył, ale nikt nigdy nie nauczył ucznia jak się uczyć..."

PostNapisane: 09 maja 2010, 02:19
przez demon_szybkosci
:shock: Jak juz jestesmy przy tym temacie, to do dzis dnia nie rozumie DLACZEGO zaklada sie, ze kazdy uczen wie jak sie uczyc (w domysle EFEKTYWNIE i jak najszybciej i z najmniejsza strata energii). :shock: :?. Niemniej "kazdy kij ma 3 konce", wiec niekiedy gdy proponuje uczniowi nauke szybkiego czytania, przeszukiwania czy efektywnego zapamietywania... to mowia, ze "szkoda czasu"... :oops: :cry: :shock: :P. A potem czyta taka lekture (np. Lalka albo Zbrodnia i kara) przez tydzien czasu, codziennie po 4g! Zamiast zrobic to samo w 1dzien (6g). Ale po co? Przeciez to "strata czasu", nie? :P Mam wrazenie, ze 90% uczniow nie ma pojecia o tzw. efektywnej nauce i przy okazji nigdy (?!) tego nie stosowali na sobie :o :shock:

PostNapisane: 09 maja 2010, 10:26
przez Vujek1991
Ja do nauki przedmiotów nudnych używam mnemotechnik, i używałem ich jeszcze na długo przed tym, zanim się o nich dowiedziałem. Sposób nauki na skojarzenia daje niesamowite efekty :)

PS http://szybkanauka.net/

Re: Matura 2010

PostNapisane: 26 wrz 2011, 12:05
przez mol_ksiazkowy
Jak juz jestesmy przy tym temacie, to do dzis dnia nie rozumie DLACZEGO zaklada sie, ze kazdy uczen wie jak sie uczyc (w domysle EFEKTYWNIE i jak najszybciej i z najmniejsza strata energii). . Niemniej "kazdy kij ma 3 konce", wiec niekiedy gdy proponuje uczniowi nauke szybkiego czytania, przeszukiwania czy efektywnego zapamietywania... to mowia, ze "szkoda czasu"...


Nie zgodzę się. Problem to jedno, a nieuctwo to drugie. Mam doświadczenie w pracy z ludźmi mającymi problemy z matematyką, większość z nich to zwykłe nieuki. W ciągu kilkunastu minut potrafię rozpoznać, czy delikwent ma problem z matematyką czy po prostu się nie uczy.


ciekawy jest wywiad z pewnym prof. z UW (warto przeczytac), pt
Matematyka to nie wyścigi, ale obcowanie z pięknem
mozna znalezc go w sieci
ponizej wybrane (istotne) fragmenty


Matematyka jest nam potrzebna, żeby nauczyć się prowadzić dyskurs. Jest najlepszym wzorcem prowadzenia sporu, jaki zna nasza cywilizacja. Uczy nas rozumowania, odróżniania prawdy od nieprawdy, argumentowania


Oni uczyli się rachować, a tu trzeba myśleć.


Ich dopiero po maturze trzeba wyposażyć w umiejętność przeprowadzenie elementarnego rozumowania. Bo tego matematyka szkolna nie uczy


Ogromna większość tych zadań nich kończy się poleceniem: "oblicz". Znalazłem tylko dwa, które kończą się poleceniem: "udowodnij"


Okazało się, że matematyka, która jest potrzebna, żeby studiować na ścisłym kierunku, to jest zupełnie coś innego niż to, czego nauczyła się w szkole średniej. To zdumiewające, jak nasze oczekiwania są niekompatybilne z tym, co szkoła produkuje.


To nie jest edukacja, tylko jakiś patchwork.


W szkołach uczy się wszystkiego, tylko nie myślenia. Uczniowie robią kanapki, malują absurdalne obrazki albo wkuwają wierszyki ... A następnego dnia muszą znowu pędzić na ósmą do nauki robienia kanapek.

Re: Matura 2010

PostNapisane: 26 wrz 2011, 13:06
przez redjok
Najlepiej zapoznać się z całością tej ciekawej rozmowy z niezwykłą osobą - pełny tekst

Re: Matura 2010

PostNapisane: 26 wrz 2011, 16:11
przez nikus287
Te zadania maturalne rzeczywiście łatwe. Nawet taki głupi nikus potrafił roziwazać niektóre z nich.